O wolontariacie podczas 75. rocznicy Powstania Warszawskiego rozmawiamy z wolontariuszami - Moniką i Sławkiem, małżeństwem zaangażowanym we współpracę podczas obchodów.

Moniko, Sławku, czym zajmujecie się na co dzień?

Sławek: Jestem muzykiem i przez ostatnie 35 lat pracowałem w Conservatorio de Música w Saragossie (Hiszpania). Oprócz tego posmakowałem wielu aspektów pracy jako muzyk. Czy to w przeróżnych zespołach kameralnych, czy to jako solista, a także jako dyrygent. Muzyka wypełnia praktycznie cale moje życie.
Monika: Przede wszystkim jestem mamą i zajmuje się domem. Prowadzę też mały sklep internetowy. Przynosi mi to więcej satysfakcji niż dochodu, ale bardzo lubię to co robię.

Skąd wziął się pomysł na wolontariat podczas obchodów 75. rocznicy Powstania Warszawskiego? Jak dowiedzieliście się o tej ofercie wolontariatu?

Monika: Moja ukochana babcia Janina Falkowska (z domu Strupczewska) była Powstańcem Warszawskim i obchody Powstania zawsze były dla mnie ważne. Pewnego dnia usłyszałam w telewizji, że Muzeum Powstania Warszawskiego potrzebuje wolontariuszy. Pomyślałam, że to ciekawe, ale nie sądziłam, że jest to coś dla mnie, tym bardziej, że na stałe mieszkam w innym kraju i nie bywam tak często w Polsce. Minął jakiś czas, po raz kolejny usłyszałam komunikat o wolontariacie, ale z okazji rocznicy. Tym razem się nie wahałam! Weszłam na stronę internetową Muzeum, wypełniłam formularz i zapisałam… męża! (śmiech) Mam małe dziecko, więc wspólnie ze Sławkiem ustaliliśmy, że to on zostanie wolontariuszem. Mi w udziale przypadła opieka nad synem. Mąż przeszedł pomyślnie rekrutację i rozpoczął szkolenia. Wracał do domu i opowiadał o tym jak będą wyglądać obchody. Pozazdrościłam mu i niewiele myśląc złapałam za telefon. Zadzwoniłam do siostry, kuzynki, cioci i porozmawiałam z mamą. Udało się zorganizować opiekę dla syna! Więc ostatnim rzutem na taśmę wysłałam zgłoszenie i także zostałam przyjęta.

IMG 1074  MG 1293

Czy wcześniej angażowaliście się w wolontariat? Jeśli tak, to jakiego typu było to zaangażowanie?

Sławek: Jeśli za wolontariat możemy uznać bezinteresowną pracę na rzecz innych, to w ciągu mojego życia zawodowego odegraliśmy sporo koncertów dla różnych instytucji np. UNESCO, czy osób w potrzebie. Nie wiem czy można to zakwalifikować jako wolontariat. Charakter pracy jaką wykonywaliśmy tym razem był zupełnie inny, a więc mogę stwierdzić, że to mój i Moniki formalny pierwszy raz.

Na czym konkretnie polegały Wasze wolontariackie zadania podczas obchodów 75. Rocznicy Powstania Warszawskiego?

Monika: Naszym zadaniem w czasie obchodów była opieka nad przybyłymi Powstańcami. Odbieraliśmy gości z hoteli przed uroczystościami, towarzyszyliśmy im w specjalnych autobusach ZTM, a potem na uroczystościach. Pomagaliśmy Powstańcom wysiadać z taksówek, prowadziliśmy wózki inwalidzkie. Dbaliśmy także o dobrą atmosferę.

Co motywowało Was do pracy?

Monika: To nie była praca, to była czysta przyjemność i zaszczyt móc poznać Powstańców, pobyć z nimi choć przez chwilę, posłuchać ich historii, za każdym razem innej, niezwykłej i ciągle żywej w ich oczach i sercach.
Sławek: Już w pierwszym dniu obchodów, przy pierwszych kontaktach z tymi ludźmi, naszło mnie uczucie euforii trudne do opisania. Po prostu chciałem być pomocny, służyć obecnym. Tym samym, natychmiast po moich działaniach, albo nawet jeszcze przedtem, widziałem uśmiech i radość tych osób jako podziękowanie.

Jakie emocje towarzyszyły Wam w pracy z Powstańcami?

Sławek: Jeśli zobaczysz jakiś piękny widok, jeśli zachwyci cię jakieś miasto do tego stopnia, że chciałbyś tam żyć, jeśli usłyszysz utwór muzyczny, który powoduje, że nie możesz przestać go słuchać… uczucia jakie towarzyszą w tych przypadkach są tylko cząstką tego co czułem jeszcze zanim podjąłem pierwszą „służbę” w wolontariacie obchodowym. Miałem świadomość, że jest to coś niepowtarzalnego. Możliwość poznania ludzi, którzy w bardzo młodym wieku podjęli walkę o wolność, o godność, bez względu na cenę jaką musieliby za to zapłacić. Jeśli mówimy o historii, to zazwyczaj mamy na myśli coś, co już minęło, a w tym przypadku mogłem poznać historię osobiście. W trakcie uroczystości prowadzący powiedział, że to jedynie Powstańcy mówią i znają prawdę o tamtych czasach. I to właśnie czułem. Ich relacje były niezwykle osobiste, szczere. Mieszali radość ze smutkiem wspominając poległych przyjaciół, bliskich…To powodowało we mnie uśmiech i wzruszenie prawie jednocześnie.

 MG 1140  MG 1136

W jaki sposób to doświadczenie wpłynęło na Wasze życie?

Monika: To były dla mnie dni prawdziwego wzruszenia i jednocześnie świadomości, że może to był ostatni moment, gdy można poznać, wysłuchać i usłyszeć Powstańców. Pożartować z nimi, pośmiać się, pośpiewać.
Sławek: Nie mogę stwierdzić jednoznacznie, że coś zmieniło się w moim życiu. Mam już swoje lata i to kim i jaki jestem układało się przez całe moje życie. Na pewno było to dla mnie wielkie doświadczenie, połączone z dużymi, bardzo pozytywnymi emocjami.

Jakie korzyści Waszym zdaniem wiążą się z wolontariatem?

Sławek: Przede wszystkim każdy musi najpierw sobie sam odpowiedzieć na to pytanie. Nie sądzę, aby można było to jakoś sklasyfikować. Dla jednych mogą być to punkty, które dostają, dla innych odkrycie drogi życiowej. Każda odpowiedź jest dobra, jeśli te korzyści są pozytywne. Wydaje mi się, że na pewno kształtuje u ludzi poczucie solidarności - dawania czegoś od siebie, nie oczekując nic w zamian. Nie ma lepszej „zapłaty” jak uśmiech i słowo dziękuję od innej osoby. Taka postawa zaraża innych i jest świetnym motorem do życia.

Najlepsze wspomnienie z wolontariatu podczas obchodów, to?

Sławek: Oczywiście rozmowy osobiste z Powstańcami. W końcu byliśmy tam po to, aby im pomagać, być z nimi, słuchać ich. Tak się stało i z tego jestem bardzo zadowolony.
Monika: Jest ich aż tyle, że aż trudno wybrać jedną. Poznałam Powstańców – Panią Elżbietę, Panią Sławkę, Pana Bronisława, absolutnie zakocham się w Panu Tadeuszu! Poza tym zaprzyjaźniłam się z cudownymi wolontariuszkami – Agnieszką, Pauliną, Urszulą, Tosią i Hanią.

Dzisiaj każdy z nas jest zabiegany i zajęty. Jak w tym wszystkim znaleźliście czas na wolontariat? Jak zachęcić innych do działania?

Sławek: Decyzja o zaangażowaniu się w wolontariat jest osobista. W związku z tym nie ma żadnego znaczenia to, że jesteś zabiegany czy zajęty. Chcesz to robić i tylko to się liczy. Tak samo jak każda inna decyzja, którą podejmujesz. Oczywiście zdarza się, że decyzje, które podejmujemy w życiu mogą okazać się błędne. W tym przypadku była to decyzja jak najbardziej trafna i trochę dziwię się, że wcześniej o tym nie pomyśleliśmy.
Monika: Jeśli ktoś chce przeżyć coś niezwykłego, wzruszającego i prawdziwego, a jednocześnie nie wykreowanego przez media czy modę – powinien zapisać się na wolontariat. To może być nie tylko ucieczka od zwyklej szarej rzeczywistości, ale niezwykle ciekawa i pouczającą przygoda. Tu nikt nie pyta kim jesteś, co robisz, dlaczego się zgłosiłeś, tylko cieszy się tym, że jesteś, że chcesz coś innym dać od siebie. To również niezwykły czas, który mogłam przeżyć razem z mężem. Na pewno jeszcze bardziej nas to zbliżyło.

Czy planujecie kontynuować swoją przygodę z wolontariatem?

Monika: Myślę, że wolontariuszem można zostać tylko raz, a potem.. już się nim jest, na zawsze! Dla mnie to dopiero początek.
Sławek: Jeśli tylko będziemy zaangażowani ponownie, to z wielką chęcią. Jesteśmy w Polsce w okresie letnim i bez problemu możemy tak zorganizować nasz pobyt, aby dostosować się czasowo do potrzeb wolontariatu. Teraz to już do końca mego życia i jeden dzień dłużej. 😊


Interesuje Cię wolontariat podczas wydarzeń o charakterze historycznym czy kulturalnym?
Sprawdź aktualne oferty od organizatorów w zakładce "kultura" oraz "społeczeństwo obywatelskie"!


Dowiedz się więcej o wolontariacie w Muzeum Powstania Warszawskiego: wywiad z kierowniczką wolontariatu w Muzeum - Martą Walkowską-Lipko.


Projekt wolontariatu podczas obchodów 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego był realizowany we współpracy Urzędu m.st. Warszawy oraz Muzeum Powstania Warszawskiego


Rozmowa: Barbara Rogalska i Karolina Kłosińska
Zdjęcia: Dorota Kaczmarek